Pomysł jak na tamte czasy był bardzo innowacyjny - wszystkie podzespoły zostały opakowano w jedno plastikowe pudełko. Producent dostarczał za jednym zamachem zarówno sprzęt, jak i łatwe w obsłudze oprogramowanie. Wszystko skonfigurowane i gotowe do pracy. Od tego momentu komputery - jak niegdyś za sprawą Forda samochody - przestały być specjalistycznymi urządzeniami przeznaczonymi dla wąskiego grona fachowców, a stały się elementami dnia codziennego. Apple dokonał istnej rewolucji.
Jednak w sierpni 1981 roku IBM zaproponował zupełnie nową platformę sprzętową, którą w przeciwieństwie do modelu Apple'a cechowała duża otwartość. Każdy mógł produkować zarówno poszczególne części sprzętu (procesory, karty graficzne, klawiatury itd.) jak i samo oprogramowanie. Użytkownik sam decydował jak skonfigurować swój komputer, oraz mógł co jakiś czas wymieniać poszczególne jego elementy, bez konieczności kupowania całego "pudła".
Apple spokojnie poradziłby sobie z jednym lub dwoma konkurentami, ale nie z całą grupą firm produkujących podzespoły do komputerów typu PC, które tę batalię wygrały i królują w naszych domach i biurach już 3 dekady.
W czerwcu 2007 roku Świat był świadkiem kolejnej przełomowej premiery w dziedzinie nowych technologii: Steve Jobs (prezes Apple'a) zaprezentował zupełnie nowe urządzenie łączące najlepsze cechy komputera i telefonu... Mowa oczywiście o iPhone'nie.
A, że historia lubi się powtarzać, półtora roku później Google zaprezentował system operacyjny przeznaczony na telefony komórkowe pod nazwą Android. W przeciwieństwie do iOS (sytemu instalowanego na urządzeniach Apple'a), Android jest w pełni otwarty, co umożliwia zewnętrznym firmom instalowanie go na własnych telefonach, projektowanie odpowiednio zoptymalizowanych procesorów czy nawet jego modyfikację pod kątem własnych potrzeb.
W rozwój Androida, oprócz Google zaangażowały się takie firmy, jak: Qualcomm, HTC, Intel, Samsung, Motorola, Sony Ericsson, LG, Texas Instruments i prawie 60 mniejszych graczy. Czy Apple wytrzyma taką konkurencję? Czas pokaże. Jak na razie radzi sobie całkiem nieźle, choć większość analityków spodziewa się raczej powtórki scenariusza sprzed 30 lat.
Na powyższym wykresie sporządzonym przez firmę badawcza iSuppli ciemniejsze słupki to użytkownicy telefonów z system Apple'a, a jaśniejsi Google'a. Szacuje się, że Android prześcignie iPhone'a już za dwa lata.
Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że mimo iż udział Google'a w światowym rynku smartphone'ów raptownie rośnie, to jednak Apple również będzie notować wzrost sprzedaży (choć nie tak duży, jaki by sobie tego życzył Steve Jobs). Na pewno iPhone będzie nadal miał swoje miejsce na rynku, podobnie jak telefony z systemem BlackBerry. Jednak masowy rynek należy moim zdaniem do Androida.
Choć w chwili obecnej nie jest on jeszcze tak dopracowany jak system Apple'a, to jego otwartość pozwala np. niezadowolonym ze sposobu wysyłania SMS-ów klientom używać dowolnej innej aplikacji do tego celu, podobnie jak pod Windowsem możemy korzystać z dziesiątek różnych klientów pocztowych. W iPhone'ach nie jest to możliwe, gdyż monopol na podstawowe funkcje telefonu ma Steve Jobs
Kolejnym problemem Apple jest powolny spadek jego innowacyjności. Nowy telefon kojarzy się głównie z problemami z anteną, a nowy system operacyjny nie wnosi wiele nowego - poza np. możliwością zmiany tapety (wcześniejsze wersje tego nie potrafiły!). Próżno w nim też szukać prawdziwej wielozadaniowości - czyli możliwości uruchamiania kilku aplikacji równocześnie, co jest już standardem u konkurencji.
